Miłość
Jest jak krzew różany
Póki ktoś nie traci wiary
Póki ktoś nie wejdzie w dzikie koszary
I nie przekłuje palca cierniem
Który na zawsze tam już pozostanie
Nawet jeżeli coś ważnego się stanie
Zakochanie już nigdy nie przeminie..
Posmakował jej raz pewien chłopiec, blondynek
O drobnej budowie
Miał dużą słabość do pięknych i mądrych dziewczynek
Każdy powiedziałby to Tobie
Zaczął listy syłać nocami
I widzieć na żywo ją, porankami
Z daleka idealna była
Lecz on nie wiedział, co w głębi duszy kryła
Myślał, że miłość zawsze jest dwustronna
Lecz mylił się...
Miał wiele szans, ale nic
Mógł o niej tylko skrycie marzyć
A gdy ich drogi rozeszły się
Próbował kontaktów nowych zawierać wiele
Lecz miłość nie pozwalała mu na wesele
Nie dała mu spokoju,
O nie...
Była już noc późna,
Gdy stanął wśród róż, od których wszystko się zaczęło
To one, takie idealne
Wmawiają nam iż ludzie też tacy bywają
Ale chłopiec przeszedł już swoje
I wiedział coś, czego inni nie dostrzegali
Wiedział, że rodzice go oszukiwali, mówiąc
Świat jest pełen dobra
Wziął chłopak cierń
I ciął wzdłuż nadgarstka linii
Pełen złości
Bo po co żyć
Skoro na świecie
Nie ma prawdziwej miłości...
-J
Ta historia jest naprawdę głęboka... Nie spodziewałam się takich pięknych tematów na waszym blogu. Świetne!
OdpowiedzUsuńGłęboka niczym dziura
Usuń